Rose POV
Ufff… Justin mnie uratował. Nigdy się tak nie bałam jak
teraz. Jednak martwiłam się co będzie dalej z Carly i Justinem po tym jak się
dowie, że chłopak jest w gangu. Gdy przyjechaliśmy do domu Carly byłam pół
przytomna. Praktycznie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Justin założył mi
kilka szwów. Widać, że chłopak ma wprawę i wie jak zabijać i okaleczać, lecz
potrafi też być opiekuńczy i troskliwy. Jest bardzo przystojny, nie pogardziła
bym. Ale chyba nie mogła bym tego zrobić mojej przyjaciółce i do tego siostrze.
Tak, CHYBA bym nie mogła. Patrzyłam się na Justina bardzo długo aż chłopak to
zauważył.
-Co robisz?
-Nic.-Powiedziałam
bawiąc się włosami.
Zeszłam z umywalki na, której Justin mnie posadził aby opatrzeć moje rany i zaczęłam go całować. Gdy
oderwaliśmy się od siebie, chłopak popatrzył na mnie namietnie przygryzając
dolną wargę.
-Carly nie może się o tym dowiedzieć. Jasne?-Podniósł jedną
brew.
-Jak
słońce.-Mrugnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz