niedziela, 26 stycznia 2014

Twenty nine




Justin`s POV
Tak jak obiecałem nie opuszczę Carly. Więc pomimo jej licznych narzekań znów z nią zamieszkałem. Przez kilka dni była przybita i oszołomiona.
-Carly?-Powiedziałem przybliżając się do niej.  
 -Czego chcesz?-Parsknęła odpychając mnie od siebie.  
–Chcę żebyś chociaż raz się uśmiechnęła. Brakuje mi widoku twoich białych zębów.-Zachichotałem.                                                                                                      
Nic  nie od powiedziała tylko skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i uśmiechnęła się najbardziej nieszczerym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem. Westchnąłem.
-Lepiej połóż się spać. Odpocznij chwilę.  
 –Dobrze ale jeśli ty położysz się obok mnie. 
Szczęśliwy zaniosłem ją na rękach do pokoju. Lekko położyłem na łóżku i przykryłem kołdrą. Zrobiłem tak jak prosiła, położyłem się obok niej.                                                                                                                                                                
 -Przepraszam, że nie daje ci odpocząć ale to mnie dręczy. Mam pytanie.Odwróciła się zdziwiona.
-Jakie kotku?-Zmarszczyła brwi. 
 –Gdzie teraz mieszkają twoi rodzice?                                                                                                                                                                              
-Znów polecieli do Atlanty.-Westchnęła.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         
 Pokiwałem głową dając jej do zrozumienia, że przyjąłem to do wiadomości. Carly wtuliła się w poduszkę i zasnęła. Ja nie mogłem spać z powodu wszystkich myśli chodzących mi po głowie. Zaczęło mi się nudzić, nuciłem sobie jakąś melodię, której wcześniej nie słyszałem. Chwyciłem za gitarę, ucałowałem Carly, zszedłem po schodach i wyszedłem na taras. Usiadłem na ławeczce i zacząłem grać  melodię, którą nuciłem. Od razu z melodią, z ust wydobywały się słowa idealnie do niej pasujące. Pobiegłem po zeszycik i napisałem w nim wszystko co wymyśliłem. Nazwałem piosenkę ``As Long As You Love Me``.
Carly`s POV
Obudziłam  się. Przetarłam oczy. Chciałam wtulić się w Justina ale nie było go obok mnie. Nagle usłyszałam śpiew i grę gitary. Pomyślałam, że Justin włączył radio. Wstałam. Wyszłam na balkon aby zimne powietrze przebudziło mnie. Na tarasie, znajdującym się pod balkonem,  zobaczyłam mojego chłopaka siedzącego z gitarą w ręku i zapisującego coś co chwilę w zeszyciku. Znowu usłyszałam tą piosenkę. To on ją śpiewał. Chwyciłam za telefon leżący na szafce  i zaczęłam go nagrywać. Śpiewał przepięknie. Zaczęłam bujać się w rytm i przymknęłam oczy gdy nagle urządzenie wypadło mi z ręki i roztrzaskało się o posadzkę na tarasie. Justin spojrzał się gwałtownie na telefon z przerażeniem w oczach a potem skierował wzrok na mnie. Zapewne zrobiłam się wtedy czerwona jak burak.
-Co robisz ty z tym?-Powiedział biorąc go w ręce. 
–No… Ten… Bo ja-Podrapałam się w tył głowy spuszczając wzrok.
-Nagrywałam cię jak śpiewałeś.                                                                               
 –Co? Dobrze, że ten telefon się roztrzaskał bo myślę, że nikt by nie chciał słychać tego badziewia.-Machnął lekceważąco ręką w moją stronę.                                                                                                                                            
 Oburzyłam się.
-Co ty pierdolisz, Justin?! -No co…-Przewrócił oczami. To!-Wskazałam na gitarę nadal stojąc na balkonie.-Myślałam, że to w radiu. Nie wiedziałam, że masz taki cudowny głos.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            
Wyszłam z balkonu i zeszłam do niego na taras. -Zaśpiewaj to dla mnie.
-Powiedziałam zbliżając się do niego i wypychając dolną wargę. Justin wziął w ręce gitarę i zagrał przy tym śpiewając. Skończył i spojrzał się na mnie pytająco.
-Cudowna.-Podeszłam do niego i przytuliłam najmocniej jak mogłam.

_____________________________

Jeżeli to czytasz napisz w komentarzu chociaż kropkę. Jak będą 3 komentarze to we wtorek dodamy nowy rozdział. :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz