Carly`s POV
Kartę telefonu udało się uratować. Szybko zgrałam nagranie
ze śpiewem Justina na komputer i postanowiłam wstawić je na YouTube`a.
Pomyślałam, że spodoba mu się taka niespodzianka.
-Zrobione.-Powiedziałam z uśmiechem sama do siebie.
-Co zrobione?-Nagle
usłyszałam Justina zbiegającego po schodach.
-A nic, nic.-Nie chciałam mu zdradzać tego co zrobiłam.
-Kochanie
czy dzisiaj masz czas?-Zapytał.
-Tak, dla ciebie zawsze.-Opowiedziałam odwracając się w jego stronę.
Zobaczyłam go w samych bokserkach wyciągającego wodę z lodówki.
-Yyy…Justin…-Spojrzał na mnie zaniepokojony. -
Tak?-Skrzywiłam
się przeczesując palcami włosy.
-Dlaczego jesteś w samych gaciach?-Skrzywiłam się jeszcze bardziej.
Zaczął je zdejmować.
-Ja
pierdziele, Justin. Co ty robisz?!-Zakryłam oczy śmiejąc się przy tym.
-No co? Jesteśmy razem już
rok a ty nie widziałaś mnie nago.-Wzruszył ramionami.
Zobaczyłam, że nimi
wzruszył bo rozsunęłam palce. Jednak jakaś część mnie chciała go zobaczyć nago.
A druga była przeciwna ponieważ nie chciałam patrzeć na takie rzeczy od kąt…
Nie ważne. Znowu zakryłam całkowicie oczy przypominając sobie wydarzenia sprzed
5 lat.
- Justin, ja tak nie mogę.-Zaczęłam szlochać. Spojrzał się
na mnie zdziwiony.
-Dobra
już zakładam.-Westchnął biorąc bokserki w ręce. Zaśmiałam się przez łzy.
-Nie chodzi mi o to.-Oparłam ręką głowę.
-Tak
więc o co chodzi?-Spytał podbiegając do mnie. Spojrzałam się na niego. - Mów co
ci się dzieje.-Pogłaskał pocieszająco moje plecy. Ja znów schowałam głowę w
dłonie.
-Mogę
ci powiedzieć wszystko?-Wyraźnie podkreśliłam ostatnie słowo. Ten pokiwał
głową.
-Obiecujesz, że nie opuścisz mnie i nie będziesz się mnie
brzydził?-Otworzył szeroko oczy nie wiedząc o co mi chodzi.
-Carly, chyba oszalałaś! Czemu miałbym się ciebie brzydzić?!
Myśląc o tym, że Justin jednak mógłby ode mnie odejść,
spanikowałam i nie chciałam mu nic mówić. Szybko zerwałam się z krzesła i zanim
zdążył się zorientować wbiegłam po schodach kierując się prosto do łazienki.
Płakałam jak szalona. Oparłam się o drzwi i zaczęłam sunąć po nich plecami w dół
aż moja pupa nie spotkała się z zimnymi kafelkami. Nagle usłyszałam jak Justin
puka do drzwi.
-Carly. Proszę. Wpuść mnie do środka.-Ja nic nie mówiąc wstałam i
kopnęłam w drzwi najmocniej jak mogłam.
-Co ty robisz?!-Po jego głosie można
było poznać, że jest zdziwiony i kompletnie nie wie co robić.
-Nic.- odpowiedziałam
krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Chwilę później usłyszałam szlochanie. Zdałam sobie sprawę,
że to Justin płacze. Otworzyłam drzwi i ujrzałam go uśmiechniętego. Wcale nie
płakał. Rzuciłam się na niego z pięściami. Waliłam go z całej siły w tors.
Potem łapiąc za jego koszulkę oparłam czoło o jego klatkę piersiową. Byłam
zdyszana a po moich policzkach nadal płynęły łzy. Justin pogładził mnie po
plecach przysuwając jeszcze bliżej siebie.
-Przepraszam.-Powiedziałam pociągając nosem.
-Nie masz za co, Carly. To nie bolało.-Zaśmiał się. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Walnęłam go w
tors pięścią. Ale tym razem o wiele mocniej.
-Auć… Tym razem trochę zabolało wiesz?-Haha wiedziałam.-Bo miało.-Wtuliłam
się w niego jeszcze mocniej. Ucałował czubek mojej głowy. Nastała chwila ciszy.
_____________________________
Co myślicie? Do zobaczenia w PIĄTEK :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz