wtorek, 28 stycznia 2014

Thirteen



Carly`s POV
Kartę telefonu udało się uratować. Szybko zgrałam nagranie ze śpiewem Justina na komputer i postanowiłam wstawić je na YouTube`a. Pomyślałam, że spodoba mu się taka niespodzianka.
-Zrobione.-Powiedziałam z uśmiechem sama do siebie.                                                                                              
-Co zrobione?-Nagle usłyszałam Justina zbiegającego po schodach.                                                              -A nic, nic.-Nie chciałam mu zdradzać tego co zrobiłam.                                                                                                                    
-Kochanie czy dzisiaj masz czas?-Zapytał.                                                                                                                  
 -Tak, dla ciebie zawsze.-Opowiedziałam odwracając się w jego stronę. Zobaczyłam go w samych bokserkach wyciągającego wodę z lodówki.                                                                                                                       -Yyy…Justin…-Spojrzał na mnie zaniepokojony.                                                                                                                -
Tak?-Skrzywiłam się przeczesując palcami  włosy.                                                                                                           
-Dlaczego jesteś w samych gaciach?-Skrzywiłam się jeszcze bardziej. Zaczął je zdejmować.                                     
-Ja pierdziele, Justin. Co ty robisz?!-Zakryłam oczy śmiejąc się przy tym.                                                                       
-No co? Jesteśmy razem już rok a ty nie widziałaś mnie nago.-Wzruszył ramionami.
 Zobaczyłam, że nimi wzruszył bo rozsunęłam palce. Jednak jakaś część mnie chciała go zobaczyć nago. A druga była przeciwna ponieważ nie chciałam patrzeć na takie rzeczy od kąt… Nie ważne. Znowu zakryłam całkowicie oczy przypominając sobie wydarzenia sprzed 5 lat.                                                                      
- Justin, ja tak nie mogę.-Zaczęłam szlochać. Spojrzał się na mnie zdziwiony.                                                  
 -Dobra już zakładam.-Westchnął biorąc bokserki w ręce. Zaśmiałam się przez łzy.                                                  
-Nie chodzi mi o to.-Oparłam ręką głowę.
-Tak więc o co chodzi?-Spytał podbiegając do mnie. Spojrzałam się na niego. - Mów co ci się dzieje.-Pogłaskał pocieszająco moje plecy. Ja znów schowałam głowę w dłonie.                                                                      
 -Mogę ci powiedzieć wszystko?-Wyraźnie podkreśliłam ostatnie słowo. Ten pokiwał głową.
-Obiecujesz, że nie opuścisz mnie i nie będziesz się mnie brzydził?-Otworzył szeroko oczy nie wiedząc o co mi chodzi.                                                                                                                                                              -Carly, chyba oszalałaś! Czemu miałbym się ciebie brzydzić?!
Myśląc o tym, że Justin jednak mógłby ode mnie odejść, spanikowałam i nie chciałam mu nic mówić. Szybko zerwałam się z krzesła i zanim zdążył się zorientować wbiegłam po schodach kierując się prosto do łazienki. Płakałam jak szalona. Oparłam się o drzwi i zaczęłam sunąć po nich plecami w dół aż moja pupa nie spotkała się z zimnymi kafelkami. Nagle usłyszałam jak Justin puka do drzwi.                                  
 -Carly. Proszę. Wpuść mnie do środka.-Ja nic nie mówiąc wstałam i kopnęłam w drzwi najmocniej jak mogłam.
-Co ty robisz?!-Po jego głosie można było poznać, że jest zdziwiony i kompletnie nie wie co      robić.                                                                                                                                                                                        
 -Nic.- odpowiedziałam krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Chwilę później usłyszałam szlochanie. Zdałam sobie sprawę, że to Justin płacze. Otworzyłam drzwi i ujrzałam go uśmiechniętego. Wcale nie płakał. Rzuciłam się na niego z pięściami. Waliłam go z całej siły w tors. Potem łapiąc za jego koszulkę oparłam czoło o jego klatkę piersiową. Byłam zdyszana a po moich policzkach nadal płynęły łzy. Justin pogładził mnie po plecach przysuwając jeszcze bliżej siebie.
-Przepraszam.-Powiedziałam pociągając nosem.                                                                                                                  
-Nie masz za co, Carly. To nie bolało.-Zaśmiał się. Uśmiech  pojawił się na mojej twarzy. Walnęłam go w tors pięścią. Ale tym razem o wiele mocniej.                                                                                                                             
-Auć… Tym razem trochę zabolało wiesz?-Haha wiedziałam.-Bo miało.-Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej. Ucałował czubek mojej głowy. Nastała chwila ciszy.


_____________________________

Co myślicie? Do zobaczenia w PIĄTEK :*
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz