Carly`s POV
-A po co pytałeś się czy mam czas?-Spojrzałam się na niego i
zmarszczyłam brwi.
-Bo wreszcie chciałem ci przedstawić moją niespodziankę.-Uśmiechnął się.
-A teraz powiedz ty mi o co ci chodziło jakieś pół godziny temu na
dole.-Podniósł brwi.
-Zejdźmy na dół, usiądźmy i wtedy porozmawiamy na spokojnie. Trudno mi
o tym mówić.-Opuściłam głowę.
-Dobrze.-Powiedział już zmierzając w stronę schodów.
Spojrzał się na mnie i zbiegł na dół. Zrobiłam to samo.
Oboje usiedliśmy na kanapie. Ja położyłam głowę na kolanach Justina i zaczęłam
opowiadać.
-Gdy
miałam 13 lat mój ojciec dzień w dzień upijał się ze swoimi kumplami. Gdy już
sam nie wiedział co robi on…on-Zaczęłam gorzko płakać.-gwałcił mnie.-Słuchał z
uwagą głaszcząc mnie.-Miał problemy z dilerami narkotyków. Brał od nich dużo
``towaru`` a potem nie płacił, więc go zabili. Przez chwilę czułam, że to
dobrze, że już go nie ma. Nie długo po tym zatęskniłam za tym tatą, którym był
na trzeźwo. Zabierał mnie na lody, do wesołego miasteczka i pamiętam jak raz
nie mogłam spać w nocy bo myślałam, że w szafie są duchy-Zaśmiałam się przez
łzy.-on przyszedł do mnie i zaczął mi śpiewać. Zasnęłam bez problemu.-Przetarłam
mokre policzki.
-Moja mama gdy wracała z Miami samolotem on wybuchnął. Richard i
Maria to Rodzice Rose. Oni zaopiekowali się mną po śmierci moich
rodziców.-Nastała chwila ciszy.-Ja opowiedziałam ci moją historię. Teraz ty
powiedz coś o sobie.-Skierowałam wzrok na Justina. On westchnął zapewne chcąc
przypomnieć sobie coś z jego dzieciństwa.
-Mój tata co tydzień w sobotę zabierał mnie na
ryby.-Uśmiechnął się do siebie.-Mama raz gdy gotowała ze mną zupę nie wiem
jakim cudem przypaliła garnek-Zaśmiał się a ja nadal słuchałam go uważnie.-Zupa
też przepadła więc pojechaliśmy do najbliższego fast-food`a. Przed tym barem
była taka ogromna zjeżdżalnia, myśląc ogromna chodziło mi o wielkość nie
szerokość. Było na niej ostrzeżenie, że mogą z niej korzystać dzieci do 6 roku
życia. Zignorowałem to kompletnie, a miałem 11 lat, zjechałem z niej…. No może nie do końca bo
utknąłem w połowie drogi. Wypychali mnie stamtąd strażacy wezwani przez
obsługę.-Justin przestał na chwilę mówić.-Moi rodzice odwrócili się ode mnie
kiedy powiedziałem im czym się zajmuje i od tąt nie mamy kontaktu.-Chwila ciszy.-A
ten…. Carly?-Podrapał się w kark.
-Tak?- Podniosłam się gwałtownie.
–Jest
jedna rzecz, którą powinnaś wiedzieć na temat mojej przeszłości.
–Słucham.- Uniosłam brwi.
–Kiedyś
byłem z pewną Miley. Kochałem ja tak mocno jak ciebie teraz. Żyliśmy sobie
spokojnie, no na tyle spokojnie na ile pozwalał nam mój tryb życia. Wtedy byłem
w gangu ``The Blood``. Pewnego dnia postanowiłem odejść. Oni nie pozwalali mi
na to, lecz ja ich zignorowałem. Powiedzieli, że jeszcze kiedyś mnie załatwią.
Wyśmiałem ich myśląc, że nie mają na tyle odwagi i umiejętności. Myliłem się
strasznie. Po dniu nowej ``pracy``-Wyznaczył cudzysłów w powietrzu.-wróciłem do
domu i od razu chciałem przywitać się z Miley. Nigdzie jej nie było gdy
zajrzałem do łazienki. Leżała naga na podłodze, cała we krwi. Miała otwarte
oczy. Jeszcze wtedy żyła. Przysięgłem jej, że już nigdy nie będę z inną. Ona
jednak powiedziała, że jeśli znajdę tę jedyną mam z nią zostać i dać jej ten
naszyjnik.-Justin wyciągnął z kieszeni łańcuszek ze srebrną zawieszką w
kształcie serduszka.-Zawsze i wszędzie go ze sobą nosiła. Ja też od tego
wydarzenia noszę go zawsze i wszędzie ze sobą. Teraz chciałbym go dać tobie
ponieważ to ty jesteś tą jedyną.
Wpatrywałam się w niego przez dłuższą chwilę nie wiedząc co zrobić.
Czy on właśnie powiedział mi, ze jestem tą jedyną? Nie możliwe, to chyba jakiś
sen.
________________________________
Zmieniamy częstotliwość dodawania rozdziałów ponieważ nie dajemy rady z pisaniem rozdziałów wybaczcie od teraz dodajemy tylko we WTORKI :*
________________________________
Zmieniamy częstotliwość dodawania rozdziałów ponieważ nie dajemy rady z pisaniem rozdziałów wybaczcie od teraz dodajemy tylko we WTORKI :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz