niedziela, 2 lutego 2014

Thirteen one



Carly`s POV
-A po co pytałeś się czy mam czas?-Spojrzałam się na niego i zmarszczyłam brwi.                                                       
-Bo wreszcie chciałem ci przedstawić moją niespodziankę.-Uśmiechnął się.                                                                   
 -A teraz powiedz ty mi o co ci chodziło jakieś pół godziny temu na dole.-Podniósł brwi.                                                     
 -Zejdźmy na dół, usiądźmy i wtedy porozmawiamy na spokojnie. Trudno mi o tym mówić.-Opuściłam głowę.                                                                                                                                                                                   -Dobrze.-Powiedział już zmierzając w stronę schodów.
Spojrzał się na mnie i zbiegł na dół. Zrobiłam to samo. Oboje usiedliśmy na kanapie. Ja położyłam głowę na kolanach Justina i zaczęłam opowiadać.                                                                                                                  
-Gdy miałam 13 lat mój ojciec dzień w dzień upijał się ze swoimi kumplami. Gdy już sam nie wiedział co robi on…on-Zaczęłam gorzko płakać.-gwałcił mnie.-Słuchał z uwagą głaszcząc mnie.-Miał problemy z dilerami narkotyków. Brał od nich dużo ``towaru`` a potem nie płacił, więc go zabili. Przez chwilę czułam, że to dobrze, że już go nie ma. Nie długo po tym zatęskniłam za tym tatą, którym był na trzeźwo. Zabierał mnie na lody, do wesołego miasteczka i pamiętam jak raz nie mogłam spać w nocy bo myślałam, że w szafie są duchy-Zaśmiałam się przez łzy.-on przyszedł do mnie i zaczął mi śpiewać. Zasnęłam bez problemu.-Przetarłam mokre policzki.
-Moja mama gdy wracała z Miami samolotem on wybuchnął. Richard i Maria to Rodzice Rose. Oni zaopiekowali się mną po śmierci moich rodziców.-Nastała chwila ciszy.-Ja opowiedziałam ci moją historię. Teraz ty powiedz coś o sobie.-Skierowałam wzrok na Justina. On westchnął zapewne chcąc przypomnieć sobie coś z jego dzieciństwa.
-Mój tata co tydzień w sobotę zabierał mnie na ryby.-Uśmiechnął się do siebie.-Mama raz gdy gotowała ze mną zupę nie wiem jakim cudem przypaliła garnek-Zaśmiał się a ja nadal słuchałam go uważnie.-Zupa też przepadła więc pojechaliśmy do najbliższego fast-food`a. Przed tym barem była taka ogromna zjeżdżalnia, myśląc ogromna chodziło mi o wielkość nie szerokość. Było na niej ostrzeżenie, że mogą z niej korzystać dzieci do 6 roku życia. Zignorowałem to kompletnie, a miałem 11 lat,  zjechałem z niej…. No może nie do końca bo utknąłem w połowie drogi. Wypychali mnie stamtąd strażacy wezwani przez obsługę.-Justin przestał na chwilę mówić.-Moi rodzice odwrócili się ode mnie kiedy powiedziałem im czym się zajmuje i od tąt nie mamy kontaktu.-Chwila ciszy.-A ten…. Carly?-Podrapał się w kark.
-Tak?- Podniosłam się gwałtownie.                                                                                                                                                                                                              
 –Jest jedna rzecz, którą powinnaś wiedzieć na temat  mojej przeszłości.                                                                                                                                              –Słucham.- Uniosłam brwi.                                                                                                                                                                                                                
–Kiedyś byłem z pewną Miley. Kochałem ja tak mocno jak ciebie teraz. Żyliśmy sobie spokojnie, no na tyle spokojnie na ile pozwalał nam mój tryb życia. Wtedy byłem w gangu ``The Blood``. Pewnego dnia postanowiłem odejść. Oni nie pozwalali mi na to, lecz ja ich zignorowałem. Powiedzieli, że jeszcze kiedyś mnie załatwią. Wyśmiałem ich myśląc, że nie mają na tyle odwagi i umiejętności. Myliłem się strasznie. Po dniu nowej ``pracy``-Wyznaczył cudzysłów w powietrzu.-wróciłem do domu i od razu chciałem przywitać się z Miley. Nigdzie jej nie było gdy zajrzałem do łazienki. Leżała naga na podłodze, cała we krwi. Miała otwarte oczy. Jeszcze wtedy żyła. Przysięgłem jej, że już nigdy nie będę z inną. Ona jednak powiedziała, że jeśli znajdę tę jedyną mam z nią zostać i dać jej ten naszyjnik.-Justin wyciągnął z kieszeni łańcuszek ze srebrną zawieszką w kształcie serduszka.-Zawsze i wszędzie go ze sobą nosiła. Ja też od tego wydarzenia noszę go zawsze i wszędzie ze sobą. Teraz chciałbym go dać tobie ponieważ to ty jesteś tą jedyną.
Wpatrywałam się w niego przez dłuższą chwilę nie wiedząc co zrobić. Czy on właśnie powiedział mi, ze jestem tą jedyną? Nie możliwe, to chyba jakiś sen.

________________________________
Zmieniamy częstotliwość dodawania rozdziałów ponieważ nie dajemy rady z pisaniem rozdziałów  wybaczcie od teraz dodajemy tylko we WTORKI :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz