niedziela, 19 stycznia 2014

Twenty seven



Rose POV
Po wysłuchaniu historii, która przytrafiła się Carly serce stanęło mi w gardle. Gdy Się rozłączyłyśmy nie wiedziałam co zrobić i jak mogłam jej pomóc. Postanowiłam zadzwonić do Justina i poinformować go o tym. Wybrałam jego numer.
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
-Czego chcesz Rose?                                                                                                                                                                                                   -Carly poleciała do Atlanty aby odwiedzić swoich rodziców. Przy recepcji spotkała jakiegoś kolesia, który zaprosił ją na drinka. Poszła z nim na tego cholernego drinka i nachlała się strasznie. Ten koleś ją zgwałcił a rano jeszcze do tego okradł.                                                                                                                                                             -Czekaj. Co?!                                                                                                                                                     -Słyszysz.                                                                                                                                                                                                                                                     
 -Ja pierdole. Rose, co ty? Najebałaś się czegoś?                                                                                                                                                                                          
 -Nie!! Mówię ci całkiem poważnie.                                                                                                                                                                                                                             
 –Dobra. Czy Carly mówiła ci jak nazywał się ten koleś?                                                                                                                                         
-Tak.                                                                                                                                                                               
  –No to.. Jak miał na imię?                                                                                                                                                                                             -Martin, Martin Corveig.                                                                                                                    –Cholera. Jesteś pewna?                                                                                                                              -Tak. Znasz go?                                                                                                                             -Niestety miałem z nim do czynienia. Jeśli Martin uciekł od niej rano to znaczy, że planuje coś lub już coś zrobił. Z nim nie ma żartów.                                                                                                            –Jezu.                                                                                                                                              
 –Lecę do Atlanty.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*
Rozłączył się bez słowa.
Justin`s POV
Carly była w niebezpieczeństwie. Szybko spakowałem torbę i wybiegłem z domu. Wsiadłem w samochód i zacząłem zmierzać w stronę lotniska. Wszedłem do głównego budynku. Od razu podszedłem do bramki przez, którą wpuszczali pasażerów do samolotu. Stała przy niej piękna, lecz nie piękniejsza od Carly, kobieta sprawdzająca bilety. Już chciałem wbiegać do środka, lecz ta zatrzymała mnie.
-Poproszę bilecik.-Uśmiechnęła się. Spuściłem głowę przypominając sobie, że nie mam go.
-Proszę Pani. Jest taka sprawa. Bo ja nie mam biletu. –Powiedziałem drapiąc się w tył głowy.
–Niestety nie mogę Pana wpuścić.-Spojrzała na mnie przepraszająco.-Dalej!-Krzyknęła do mężczyzny stojącego za mną. Położyłem rękę na jej ramieniu.
-Pokłóciłem się z dziewczyną. Ona poleciała do Atlanty i przed chwilą dowiedziałem się od jej przyjaciółki, że mój śmiertelny wróg ją zgwałcił i okradł. Oczy kobiety się zeszkliły. Chwilę wpatrywała się we mnie gdy nagle odsunęła się odsłaniając mi drogę rękawa samolotu. Spojrzałem się na nią z nie dowierzeniem w oczach i pocałowałem ją gwałtownie w policzek, trzymając jej twarz w dłoniach. Usiadłem na wolnym miejscu i czekałem aż wzniesiemy się w górę. Po starcie postanowiłem przysnąć gdy nagle obudził mnie dzwonek czyjegoś telefonu. Zorientowałem się, że telefon należał do kogoś siedzącego przede mną. Mężczyzna mówił do słuchawki.
-Macie ich wszystkich? Całą czwórkę? Wsłuchiwałem się uważnie.-Jak to Martin ją zgwałcił?! To jest moja działka.-Zaśmiał się szyderczo. W tym momencie zrozumiałem, że przede mną siedział koleś, który przyczynił się do tego co stało się mojemu aniołowi. Postanowiłem nie robić nic głupiego pod wpływem emocji i poczekać aż samolot wyląduje w Atlancie. Godzinę później usłyszałem komunikat ``Proszę zapiąć pasy. Lądujemy.``. Zrobiłem to. Po zatrzymaniu się wysiadłem nie chcąc być zauważonym przez tajemniczego mężczyznę. Jednak nie udało mi się to. Gdy tylko postawiłem nogę poza latającym środkiem transportu poczułem zimną broń przyłożoną do mojej skroni.
-Witam, Panie Bieber. Chwilę stałem bez ruchu, nic nie odpowiadając chwyciłem jego nadgarstek i wykręciłem go. Usłyszałem głośne chrupnięcie. Teraz pistolet był w mojej dłoni. Odwróciłem się a moje oczy ujrzały trzymającego się za nadgarstek,  Nathana.
-Jak to możliwe?! Przecież ja cię zabiłem.-Stałem ze szeroko otwartymi oczami. 
–Ze mną nie jest tak łatwo Bieber.-Zaśmiał się 

_______________________________________

Co się stanie dalej? Piszcie komentarze, one nas bardzo cieszą. Do zobaczenia w WTOREK. <3                                                                                                                         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz