wtorek, 11 marca 2014

Therteen Nine



 Carly`s POV
 Otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek stojący obok łóżka na szafce nocnej. Była 13:05. Strasznie długo siedzieliśmy w tym magazynie. Byliśmy tam chyba do 03:00 nad ranem. Justin pokazał mi strzelnicę, bronie, bomby. Budynek był w 1/3 spalony. Chłopaki okazali się być bardzo fajnymi, radosnymi, zabawnymi osobami. Faktycznie to nie jest tak jak na filmach, oni prowadzą też normalne życie i nie zabijają dla przyjemności tylko po to by chronić miasto i jego mieszkańców. Moje przemyślenia przerwał nagły ból brzucha. Strasznie zachciało mi się wymiotować. Jak najszybciej ześlizgnęłam się z łóżka i pobiegłam do łazienki, która dzięki Bogu była bardzo blisko. Zaczęłam wymiotować. Nagle usłyszałam Justina. -Boże, Carly. Było już po wszystkim.
 -Jest okej. Powiedziałam podnosząc się. Podeszłam do umywalki, przepłukałam buzię. Wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku.
 -Wszystko dobrze? Zapytał z troską i zaniepokojeniem w oczach. 
-Tak, Justin. Nie martw się o mnie. To chwilowe. Po ciszy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. 
-Wyjdź, Justin.- Wyszedł a ja odebrałam. Była to Rose. 
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
 -Hej. Jak tam z Justinkiem?
 -Dobrze. Mogę ci coś powiedzieć? 
-Jasne. -No bo my… 
-Nie mów, że się pieprzyliście.
 -No tak. 
-Gratuluje. To twój pierwszy raz. Co nie? 
-Tak.
 -Co ty taka mało rozmowna?
 -Źle się czuję. Rzygam. 
-Ile dni temu to robiliście?
 -Dwa. A co?
 -Kobieto. Ty w ciąży jesteś!
 -Nie pierdol
. -No serio mówię. Zrób test. 
-Okej. Pa. -Pa. 
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ* Wstałam z łóżka, ubrałam się w czarne szorty i czerwoną bluzkę na ramiączkach z napisem ``SHAWTY``. Wybiegłam z pokoju, zbiegłam na dół i krzyknęłam do Justina.
 -Wychodzę do apteki! Zaraz wrócę.
 –Wzięłaś telefon? 
-Tak, tatusiu. Zaczęłam się śmiać. 
-Bardzo śmieszne. Odpowiedział z sarkazmem Justin. Wyszłam na dwór. Minęłam kilka sklepów, restauracje i znalazłam aptekę. Weszłam do środka i podeszłam do aptekarki. 
-Poproszę sześć testów ciążowych. Spojrzała się na mnie zdziwiona. Widziałam, że powstrzymywała się od śmiechu. No co? Chciałam mieć 100% pewności, że naprawdę w moim brzuchu jest życie.
 -Ale po co aż tyle? Wystarczy tylko jeden lub w razie konieczności dwa.- Uśmiechnęła się życzliwie podając mi dwa testy ciążowe.
 -Dziękuje.- Powiedziałam odwzajemniając uśmiech. Odwróciłam się i wyszłam. Po około 10 minutach byłam już w domu. Schowałam mój zakup do tylnej kieszeni szortów tak aby Justin nie dowiedział się o moich podejrzeniach co do dziecka.
 -Po co byłaś w tej aptece tak w ogóle?- Justin przybliżył się do mnie i położył swoje ręce na moich plecach i zaczął zjeżdżać nimi w dół do moich pośladków. Mentalnie wpadłam w panikę bo przecież w tylnej kieszeni miałam te testy. Odsunęłam się.
 -Muszę iść. -Minęłam go i szybkim krokiem podążyłam do łazienki. Usiadłam na kibelku. Otworzyłam jeden test, wyjęłam instrukcję i przeczytałam każde zawarte w niej słowo. Zrobiłam to jak należało. Moim oczom ukazała się jedna czerwona kreska. Była to dla mnie ulga a za razem moje serce połamało się na miliony kawałeczków. Postanowiłam otworzyć drugi test. Zrobiłam znów wszystko wedle instrukcji. Czekałam i czekałam. Po chwili pojawiła się jedna kreska. Rzuciłam testem o ścianę. Zaczęłam płakać. Schowałam ręce w dłoniach. Siedziałam tak chyba z 15 minut. Podniosłam głowę i jeszcze raz spojrzałam na test. Leżał na podłodze odwrócony tak, że nie mogłam zobaczyć wyniku ponownie. Wstałam i wzięłam go w ręce. Odetchnęłam i przewróciłam tak, że moim oczom ukazały się dwie czerwone kreski. Wybiegłam z toalety do pokoju. Chwyciłam za telefon. Byłam taka podekscytowana. 
*ROZMOWA TELEFONICZNA* 
-Halo. Rose?
 -Tak. Co jest?
 -Dwie kreski są.
 -O mój Boże. Powiedziałaś Justinowi? 
-Nie. Jeszcze nie. 
-Najpierw lepiej idź do ginekologa a później zaczynaj się jarać. 
-Okej. Sprawdzę może na dzisiaj są jakieś wolne terminy. -Zadzwoń po. -Jasne. Pa *KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ* 
Zadzwoniłam od razu do przychodni, w której pracował lekarz ginekolog u którego ze mną w brzuszku chodziła moja mama. Miał na imię Calvin Stranger. 
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
 -Dzień dobry. Przychodnia na Lock Street. W czym mogę pomóc?
 -Czy są na dzisiaj jakieś wolne terminy do pana Stranger`a? 
-Tak. Za piętnaście minut byłby najbliższy termin. 
-Idealnie.
 -Zapisać panią? 
-Tak. -Proszę imię i nazwisko.
 -Carly Anne Jones. 
-Dziękuję. Tak więc do widzenia. 
-Do widzenia.
 *KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ* 
Zostawiłam test w szufladzie z moją bielizną tak aby Justin go nie znalazł. Po około 10 minutach znajdowałam się już w gabinecie. Czekałam na pana Calvina. Drzwi się otworzyły i wszedł przez nie stary, dobry Stranger.
 -Witam panią Jones. Jak żeśmy się dawno nie widzieli. 
–Tak. Prawie 15 lat.
 –No dobrze tak więc teraz, z czym pani do mnie przychodzi? 
-Podejrzewam, że jestem w ciąży. Robiłam test i wyszedł pozytywnie. Po 30 minutach wyszłam z gabinetu. Tak, jestem w ciąży. I jestem też ciekawa jak Justin przyjmie tę wiadomość. Szłam do domu przez park aż nagle przypomniało mi się, że pojutrze moje 18 urodziny. Rozmyślałam tak przez całą drogę aż wreszcie już byłam na miejscu. Otworzyłam drzwi, weszłam do środka a potem skierowałam się do salonu. Bezwładnie opadłam na kanapę. 
-O! Już jesteś. Usłyszałam za sobą.
 -Tak. Justin. Musimy porozmawiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz