wtorek, 11 marca 2014

Therteen Eight




Carly`s POV
Obudził mnie dzwoniący telefon. Otworzyłam oczy i szybko zerwałam się z łóżka aby go odebrać. Okazało się, że była to komórka Justina.
-Justin!! Odbierz!! Krzyknęłam lekko zaspana. Justin nie odpowiadał co mnie zaniepokoiło. Zeszłam szybko na dół i nigdzie nie mogłam go znaleźć. Postanowiłam sama odebrać telefon.
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
-Wróciliśmy, Bieber.
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*
Od razu gdy usłyszałam ten przerażający głos w słuchawce, rozłączyłam się. Przypomniało mi się, że nie ma w domu Justina. Jeszcze raz dokładnie sprawdziłam czy nie ma go gdzieś. Gdy nagle w kuchni natknęłam się na karteczkę przyczepioną do lodówki. Pisało na niej ``Kochanie, nie martw się o mnie. Jestem w sklepie. Niedługo wrócę``. Odetchnęłam z ulgą. Czekając na niego postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Po porannym posiłku poszłam wziąć prysznic. Po kilkunastu minutach usłyszałam otwierające się drzwi.
-Wróciłem!! Gdzie jesteś kotku?
 -Biorę prysznic, czekaj chwilkę.
 –Idę do ciebie!
-To chodź!
-Ale serio?
-No tak.
Po chwili drzwi od łazienki otworzyły się a w progu stanął Justin. Powoli zaczął ściągać z siebie ubrania. Patrzyłam się na niego zdziwiona. Nagi wszedł pod prysznic gdzie się myłam. Patrzył uważnie na moje mokre, nagie ciało.
-Coś nie tak?
 -Pragnę Cię . Podeszłam do niego i zaczęłam go namiętnie całować. Oderwałam się od niego.
–A ja pragnę Ciebie. Znowu nasze usta złączyły się w pocałunku. Nagle poczułam rękę Justina na moim biodrze, przysunął mnie jeszcze bliżej. Potem podniósł mnie a ja nogami oplotłam go w tali. -Justin, ja jeszcze nigdy tego nie robiłam.
–Czy mogę być tym pierwszym? -Nieśmiało przytaknęłam.
Połowę dnia spędziliśmy pod tym prysznicem. Zanim się obejrzeliśmy, było już po 16:00.Następną połowę dnia spędziliśmy na oglądaniu horrorów.
Justin`s POV
Ona jest niesamowita. Ta kąpiel zostanie w mojej pamięci do końca życia. Mam nadzieje, że to się jeszcze kiedyś powtórzy. Postanowiłem obudzić Carly ponieważ mój gang czekał na dole.
–Wstawaj! Chłopaki czekają.
–Jak to? Która godzina? -Już po 11:00. Carly zerwała się z łóżka i popędziła do szafy. Wyciągnęła z niej pierwsze lepsze dresy i  T-shirt. Szybko włożyła je na siebie, a ja przyglądałem się temu uważnie.
-Co się tak gapisz, Justin ?
-No co? Już Cię widziałem nago.
 –I co z tego? A teraz masz wyjść.
 –Dobra, dobra. Już wychodzę!
-No. I tak ma być panie Bieber. 
Odwróciłem się i wyszedłem z pokoju. Zbiegłem po schodach na dół do salonu gdzie czekali chłopaki z mojego gangu wraz z Rose, tą głupią przyjaciółką Carly. Szczerze mówiąc nie wiedziałem co ona tutaj robi. Ale gdy tylko spojrzałem się na jej rękę splecioną z ręką Johna od razu zakumkałem o co w tym wszystkim chodzi. Oni byli razem. Ale do kurwy nędzy dlaczego? Ta mała suka jest zbyt odważna. Cały czas stałem przy schodach przyglądając się wszystkim.
-No to gdzie ta twoja dziunia, Bieber?
-Zamknij ryja Marcus. Zaraz przyjdzie.
Wtedy usłyszałem Carly schodzącą na dół. Nieśmiało stanęła obok mnie i opuściła głowę w dół. Potem jeszcze raz przejechała wzrokiem po wszystkich przebywających w naszym salonie , aż jej oczy spotkały Rose. Przerwałem tą cisze bo widziałem, że wszyscy czują się dość skrępowani.
-No, chłopaki. To jest Carly. Carly, to jest Marcus, Chaz, Ryan i John. Wskazałem na każdego po kolei. Ona nadal patrzyła się ze zdziwieniem na Rose obściskującą się z Johnem. Szturchnąłem ją lekko łokciem. Wróciła na Ziemię.
-Hej, chłopaki. Powiedziała jakby chciała a nie mogła.
-Ładna jesteś.- Boże. Jaki cymbał.
-Spierdalaj, Chaz. Masz swoją dziewczynę. Ta piękność jest moja. Pocałowałem ją w policzek, który po słowach Chaz`a od razu poczerwieniał.
-No dobra. To może gdzieś pójdziemy?
 -Na lody, kurwa. Zaśmiał się Marcus. To było dla nas śmieszne ponieważ niemal wszyscy w tym posranym mieście chcą się nas pozbyć. -Nie. Pojedźmy do naszego magazynu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz