Carly`s POV
Obudził mnie dzwoniący telefon. Otworzyłam
oczy i szybko zerwałam się z łóżka aby go odebrać. Okazało się, że była to
komórka Justina.
-Justin!! Odbierz!! Krzyknęłam lekko
zaspana. Justin nie odpowiadał co mnie zaniepokoiło. Zeszłam szybko na dół i
nigdzie nie mogłam go znaleźć. Postanowiłam sama odebrać telefon.
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
-Wróciliśmy, Bieber.
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*
Od razu gdy usłyszałam ten przerażający
głos w słuchawce, rozłączyłam się. Przypomniało mi się, że nie ma w domu
Justina. Jeszcze raz dokładnie sprawdziłam czy nie ma go gdzieś. Gdy nagle w
kuchni natknęłam się na karteczkę przyczepioną do lodówki. Pisało na niej ``Kochanie,
nie martw się o mnie. Jestem w sklepie. Niedługo wrócę``. Odetchnęłam z ulgą.
Czekając na niego postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Po porannym posiłku
poszłam wziąć prysznic. Po kilkunastu minutach usłyszałam otwierające się
drzwi.
-Wróciłem!! Gdzie jesteś kotku?
-Biorę prysznic, czekaj chwilkę.
–Idę
do ciebie!
-To chodź!
-Ale serio?
-No tak.
Po chwili drzwi od łazienki otworzyły się a
w progu stanął Justin. Powoli zaczął ściągać z siebie ubrania. Patrzyłam się na
niego zdziwiona. Nagi wszedł pod prysznic gdzie się myłam. Patrzył uważnie na
moje mokre, nagie ciało.
-Coś nie tak?
-Pragnę Cię . Podeszłam do niego i zaczęłam go
namiętnie całować. Oderwałam się od niego.
–A ja pragnę Ciebie. Znowu nasze usta
złączyły się w pocałunku. Nagle poczułam rękę Justina na moim biodrze,
przysunął mnie jeszcze bliżej. Potem podniósł mnie a ja nogami oplotłam go w
tali. -Justin, ja jeszcze nigdy tego nie robiłam.
–Czy mogę być tym pierwszym? -Nieśmiało
przytaknęłam.
Połowę dnia spędziliśmy pod tym prysznicem.
Zanim się obejrzeliśmy, było już po 16:00.Następną połowę dnia spędziliśmy na
oglądaniu horrorów.
Justin`s POV
Ona jest niesamowita. Ta kąpiel zostanie w
mojej pamięci do końca życia. Mam nadzieje, że to się jeszcze kiedyś powtórzy.
Postanowiłem obudzić Carly ponieważ mój gang czekał na dole.
–Wstawaj! Chłopaki czekają.
–Jak to? Która godzina? -Już po 11:00.
Carly zerwała się z łóżka i popędziła do szafy. Wyciągnęła z niej pierwsze
lepsze dresy i T-shirt. Szybko włożyła
je na siebie, a ja przyglądałem się temu uważnie.
-Co się tak gapisz, Justin ?
-No co? Już Cię widziałem nago.
–I
co z tego? A teraz masz wyjść.
–Dobra, dobra. Już wychodzę!
-No. I tak ma być panie Bieber.
Odwróciłem się i wyszedłem z pokoju.
Zbiegłem po schodach na dół do salonu gdzie czekali chłopaki z mojego gangu
wraz z Rose, tą głupią przyjaciółką Carly. Szczerze mówiąc nie wiedziałem co
ona tutaj robi. Ale gdy tylko spojrzałem się na jej rękę splecioną z ręką Johna
od razu zakumkałem o co w tym wszystkim chodzi. Oni byli razem. Ale do kurwy
nędzy dlaczego? Ta mała suka jest zbyt odważna. Cały czas stałem przy schodach
przyglądając się wszystkim.
-No to gdzie ta twoja dziunia, Bieber?
-Zamknij ryja Marcus. Zaraz przyjdzie.
Wtedy usłyszałem Carly schodzącą na dół.
Nieśmiało stanęła obok mnie i opuściła głowę w dół. Potem jeszcze raz
przejechała wzrokiem po wszystkich przebywających w naszym salonie , aż jej
oczy spotkały Rose. Przerwałem tą cisze bo widziałem, że wszyscy czują się dość
skrępowani.
-No, chłopaki. To jest Carly. Carly, to jest
Marcus, Chaz, Ryan i John. Wskazałem na każdego po kolei. Ona nadal
patrzyła się ze zdziwieniem na Rose obściskującą się z Johnem. Szturchnąłem ją
lekko łokciem. Wróciła na Ziemię.
-Hej, chłopaki. Powiedziała jakby chciała a
nie mogła.
-Ładna jesteś.- Boże. Jaki cymbał.
-Spierdalaj, Chaz. Masz swoją dziewczynę.
Ta piękność jest moja. Pocałowałem ją w policzek, który po słowach Chaz`a od
razu poczerwieniał.
-No dobra. To może gdzieś pójdziemy?
-Na
lody, kurwa. Zaśmiał się Marcus. To było dla nas śmieszne ponieważ niemal
wszyscy w tym posranym mieście chcą się nas pozbyć. -Nie. Pojedźmy do naszego
magazynu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz