poniedziałek, 30 grudnia 2013

Five



Rose POV
Przygotowywałam się do wieczornego oglądania filmów z Carly. Właśnie wyjmowałam z szawki płytę. Nagle usłyszałam jak ktoś podwarza futrynę okna, serce zaczęło mi bić jak szalone, chciałam krzyczeć ale nie mogłam wyduśić z siebie ani jednego dźwięku. Widziałam postać, która po drabinie wspięła się do  mojego okna. Wiedziałam, że to sprawka Nathana i jego gangu, to on właśnie zrobił to Miley. Przyszła kolej na mnie, pomyślałam. Poddałam się ponieważ wiedziałam, że nie warto się im sprzeciwstawiać. Jeden z nich zwiącał mnie i zakleił mi usta, przełorzył mnie przez ramię. Kontem oka zobaczyłam jak Nathan zostawia karteczkę na moim biurku.  Zawieźli mnie do ich magazynu. Dobrze zbudowany mężczyzna o niebieskich oczach zaprowadził mnie do pokoju. Nagle poczułam jakiś metalowy przedmiot uderzający mnie w tył głowy. Gdy się ocknęłam siedziałam przywiązana do krzesła za kostki i nadgarstki. Próbowałam się wydostać lecz to sprawiało mi jeszcze większy ból, ponieważ sznury mocno ocierały się o moją skórę. Poczułam łzy spływające po moich policzkach. Drzwi od pokoju w którym byłam gwałtownie się otworzyły ukazując dobrze znaną mi sylwetkę. Był to mój ex chłopak.
-Kogo moje piękne oczy tu widzą?-Powiedział odrywajac taśmę klejącą z moich ust.                                                                                   -Czego chcesz Martin?-Splunęłam.                                                                                                                                                                                          -Co to ma znaczyć?! Na mnie się nie pluje suko!-Powiedział zaciskając palce w pięść.                                                                                  
Przewróciłam oczami wydając z siebie odgłos śmiechu, który miał oznaczać pogardę. Nagle poczułam jego rękę na moim policzku. Spoliczkował mnie.
-Dupek.- Powiedziałam do siebie, lecz najwyraźniej usłyszał.                                                                                                                 
 -Tak się nie będziemy pierdolić.-Wyjął nóż i przejechał ostrzem po mojej szyi. Jęknęłam z bólu. Krew zalewała moją bluzkę. A ten dupek patrzył się z tym głupim łobuzerskim uśmieszkiem jakby to był jakiś miły i przyjemny widok. Miałam ochote wyrwać mu jaja ale nie mogłam bo przywiązali mnie do tego krzesła. Obudziłam się jakiś czas póżniej przywiazana do łóżka. Od razu pomyślałam, że te skurwysyny chcą mnie zgwałcić.

Justin`s POV
Jak najszybciej chciałem być u Carly. Gdy słyszałem jej przerażony głosik w słuchawce wszystko czego pragnąłem to ją pocieszyć i przytulić. Zaparkowałem tuż obok drzwi wejściowych do jej domu. Wysiadłem z samochodu i wbiegłem do środka a potem do jej pokoju. Zobaczyłem ja płaczącą. Siedziała na łóżku z twarzą schowaną w kolanach. Aby nie słyszeć już dłużej jej szlochania, które łamało mi serce powiedziałem:
-Carly?                                                                                                                                                                                                       -Justin!! Jesteś!!-Podbiegła do mnie wtulając się
-Gdzie ostatnio widziałaś Rose?-Zapytałem.                                                                
-W jej pokoju. A co?
-To może nam pomóc w odnalezieniu jej. Chdźmy tam.                                                                                                                                               
Carly zaprowadziła mnie do małego pokojiku na końcu korytarza. Od razu moją uwagę przykuła karteczkależąca na biurku stojącym przy uchylonym oknie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz