Rose POV
Ktoś wszedł do tego pokoju. Nie rozpoznałam go. Zaczął
zmierzać w moja stronę rozpinając pasek od spodni. Szeroko otworzyłam oczy nie
wierząc, że miałam rację i on naprawde chce mnie zgwałcić. Zaczęłam się wieżgać,
chcąc się uwolnić. Zaczął się śmiać i nucić pod nosem jakąś piosenkę. Zdjął
spodnie i buty. Jeszcze koszulka, pomyślałam.
Justin`s POV
Na karteczkce było napisane:
``Zabraliśmy Rose. Lepiej pilnuj swojej nowej laski bo ją
też mamy zamiar zabrać. Zgadnij gdzie ją trzymamy. Powodzenia. Myślę, że twoja
dziewczyna nie wie jeszcze czym się zajmujesz.``
Podpisano ``The Blood``
Po przeczytaniu tego serce stanęło mi w gardle. Nie
potrafiłem odciągnąć od siebie myśli, że ktoś inny niż ja mógłby dotknąć mojej
Carly.
-Co to jest, Justin?-Spytała mnie a ja nie wiedziałam co
odpowiedzieć.-Pokarz mi to!
-Nic, to tylko jakiś papierek.-Powiedziałem chowając wiadomość do kieszeni.
-Justin
przecież widzę, że coś się stało. Mi możesz wszystko powiedzieć. Co jest na tej karteczce?
-Kochanie to nic, naprawdę. Ale już chyba wiem gdzie możemy szukać
Rose.
-Jezu, Justin. To
świetnie. Tak więc ruszajmy.-Powiedziała ciągnąc mnie za nadgarstek do drzwi
wejściowych.
Carly`s POV
Wsiedliśmy do samochodu. Justin mocno nacisnął pedał gazu
przez co zaczęliśmy bardzo szybko jechać. Jęknęłam ponieważ przestraszyłam się.
Nie byłam przyzwyczajona do tak szybkiej jazdy. Justin widząc, że taka prędkość
mi nie odpowiada, zwolnił. Zatrzymał się przy jakiś starych magazynach.
Poczułam dreszcze, takie miejsca zawsze mnie przerażały.
-Zostań tu!-Powiedział lekko zdenerwowany.
-Dobrze. Ale nie krzycz na mnie.-Powiedziałam opuszczając głowę.
-Przepraszam.-Podniusł kciukiem i pslcem wskazującym moją brodę tak aby
nasze oczy się spotkały.
-Nie
ma za co. Rozumiem, że to jest dla ciebie trudne tak samo jak dla
mnie.-Uśmiechnęłam się słodko.
Wyszedł z samochodu. W jego kieszeni zobaczyłam pistolet.
Ciary mnie przeszły. To straszne uczucie. Właśnie zobaczyłam, że mój chłopak
nosi ze sobą pistolet i coś czuję, że to ma związek z porwaniem Rose. Na razie
nie będę mu mówić, że zobaczyłam to co zobaczyłam. Może sam mi powie co tu tak
naprawde się dzieję. Kocham go i nawet jeśli prawdą jest to, że żyje w
kryminale nigdy go nie opuszczę chociaż przyznaję , że to będzie trudne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz