poniedziałek, 30 grudnia 2013

Six



Rose POV
Ktoś wszedł do tego pokoju. Nie rozpoznałam go. Zaczął zmierzać w moja stronę rozpinając pasek od spodni. Szeroko otworzyłam oczy nie wierząc, że miałam rację i on naprawde chce mnie zgwałcić. Zaczęłam się wieżgać, chcąc się uwolnić. Zaczął się śmiać i nucić pod nosem jakąś piosenkę. Zdjął spodnie i buty. Jeszcze koszulka, pomyślałam.
Justin`s POV
Na karteczkce było napisane:
``Zabraliśmy Rose. Lepiej pilnuj swojej nowej laski bo ją też mamy zamiar zabrać. Zgadnij gdzie ją trzymamy. Powodzenia. Myślę, że twoja dziewczyna nie wie jeszcze czym się zajmujesz.``
Podpisano ``The Blood``
Po przeczytaniu tego serce stanęło mi w gardle. Nie potrafiłem odciągnąć od siebie myśli, że ktoś inny niż ja mógłby dotknąć mojej Carly.
-Co to jest, Justin?-Spytała mnie a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.-Pokarz mi to!                        
 -Nic, to tylko jakiś papierek.-Powiedziałem chowając wiadomość  do kieszeni.                           
 -Justin przecież widzę, że coś się stało. Mi możesz wszystko powiedzieć. Co jest na tej karteczce?                                                                                                    
 -Kochanie to nic, naprawdę. Ale już chyba wiem gdzie możemy szukać Rose.                                                                                        
  -Jezu, Justin. To świetnie. Tak więc ruszajmy.-Powiedziała ciągnąc mnie za nadgarstek do drzwi wejściowych.
Carly`s POV          
Wsiedliśmy do samochodu. Justin mocno nacisnął pedał gazu przez co zaczęliśmy bardzo szybko jechać. Jęknęłam ponieważ przestraszyłam się. Nie byłam przyzwyczajona do tak szybkiej jazdy. Justin widząc, że taka prędkość mi nie odpowiada, zwolnił. Zatrzymał się przy jakiś starych magazynach. Poczułam dreszcze, takie miejsca zawsze mnie przerażały.
-Zostań tu!-Powiedział lekko zdenerwowany.                                                                                                                                                                                            -Dobrze. Ale nie krzycz na mnie.-Powiedziałam opuszczając głowę.                                                                              
  -Przepraszam.-Podniusł kciukiem i pslcem wskazującym moją brodę tak aby nasze oczy się spotkały.                                                                                                                   
 -Nie ma za co. Rozumiem, że to jest dla ciebie trudne tak samo jak dla mnie.-Uśmiechnęłam się słodko.
Wyszedł z samochodu. W jego kieszeni zobaczyłam pistolet. Ciary mnie przeszły. To straszne uczucie. Właśnie zobaczyłam, że mój chłopak nosi ze sobą pistolet i coś czuję, że to ma związek z porwaniem Rose. Na razie nie będę mu mówić, że zobaczyłam to co zobaczyłam. Może sam mi powie co tu tak naprawde się dzieję. Kocham go i nawet jeśli prawdą jest to, że żyje w kryminale nigdy go nie opuszczę chociaż przyznaję , że to będzie trudne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz