poniedziałek, 30 grudnia 2013

Four



Justin`s POV
 -Chyba jej powiem.-Rozmyślałem głośno.                                                                                                      -Komu? Co?-Zapytał zdziwiony Rayan.                                                                                                                                                                                            
 -Miłości mojego życia chcę powiedzieć czym się zajmuję.                                                                                                                                               -Pogięło cię chłopie?!- Powiedział ze szeroko otwartymi oczami.                                                                                                                          
 -Ale ja ją naprawdę kocham. Ona nie jest taka jak inne laski.                                                                       -Po pierwsze
ona cię zostawi jak jej powiesz a po drugie była by w niebezpieczeństwie i ty o tym wiesz najlepiej. Pamiętasz przecież co było z Miley. To nie może znowu się zdarzyć bo to zniszczyło nas wszystkich. Zastanów się dobrze zanim znowu zrobisz takie głupstwo.                                                                                                      
  -Wiesz co stary, teraz to przesadziłeś, umówiliśmy się przecież, że nie będziemy poruszać tematu Miley. Ona była dla mnie wszystkim tak samo jak teraz Carly. I nie chcę jej tak samo stracić. Wiem, że wyznając jej prawdę ryzykuję dużo, lecz nie mówiąc ryzykuę jeszcze więcej.                                                     -Dobra zostawmy to. Opowiedz mi cos o niej.-Powiedział uśmiechając się                                                                                                                         
 -Jest idealna.-Wziąłem głęboki wdech i wypuściłem powietrze, rozmarzając się.

Carly`s POV
Dzisiaj umówiłyśmy się z Rose na wieczorne oglądanie romansideł. Przygotowłam napoje i popcorn. Wszystko położyłam na stole a sama walnęłam się na kanapę i czekałam aż moja siostra wreszcie przyjdzie do pokoju. Zorientowałam się, że nie ma jej już ponad godzinę. Wystraszona wbiegłam po schodach na górę. Weszłam do wszystkich pokoji po koleji. Nigdzie jej nie było. Postanowiłam zadzwonić do Justina tak jak zawsze gdy miałam jakiś kłopot.
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
-Justin?                                                                                                                                                                                      -Tak, co się stało?                                                                                                                                       - Nigdzie nie ma Rose. Martwię się bo była w domu i jakby nagle wyparowała. Pomóż mi, proszę.                                                                    
-Spokojnie kochanie. Zaraz u ciebie będę. Nie martw się.                                                                        -Dobrze. Ale bądź szybko. Pa. Czekam.                                                                                            -PaPa.
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz