środa, 1 stycznia 2014

Seventeen


Justin`s POV

Dzisiaj jest ten dzień w, którym muszę powiedzieć Carly o tym, że żyje w kryminale. Boję się, że ona mnie zostawi. To jest silna kobieta ale boję się, że psychicznie mogłaby nie wytrzymać całej tej presji, która na niej będzie spoczywać jeśli  zdecyduje się nadal być częścią mojego życia. Zdecydowałem się do niej zadzwonić i spytać kiedy będzie mogła się ze mną spotkać.

*ROZMOWA TELEFONICZNA*

-Kochanie, ja już jestem gotowy do spotkanie z tobą.                                                                        
-Dobra. Czekam przed moim blokiem. Jak za 15 minut cię nie będzie, wracam do domu.                                                                                           
-Dobrze. Już lecę po ciebie. Nie denerwuj się na mnie, proszę.

*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*

Rozłączyła się bez słowa. Natychmiast wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu a gdy zamykałem drzwi niefortunnie przytrzasnąłem nogę. Zacisnąłem zęby aby choć troszkę złagodzić ból przeszywający całe moje ciało, od nogi aż po kark. Chwyciłem ponownie za telefon i wybrałem pierwszy lepszy numer. Był to numer Carly.

*ROZMOWA TELEFONICZA*
                   
-Carly,pomocy.                                                                                                                                                                                                           -Jezus, Maryja. Justin co się dzieje? Mów szybko!  -Coś mi się stało z nogą. Przytrzasnąłem ją drzwiami i cholernie boli, jest cała spuchnięta.                                                                                     
-Dobra, rozumiem, że jesteś w samochodzie przed swoim blokiem. Już do ciebie jadę kochanie. Trzymaj się i się nie ruszaj. Jasne?                                                                                                     
-Oczywiście.

*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*

Carly`s POV

Gdy Justin mi powiedział co się stało byłam przerażona i tak naprawdę nie miałam pojęcia co z nim zrobić. A to wszystko jeszcze dodatkowo pokrzyżowało nam plany na dziś. A byłam taka ciekawa czy powie mi prawdę.

Wyszłam z bloku i zaczęłam zmierzać w stronę auta Justina. Zobaczyłam w środku chłopaka ze schowaną  w rękach głową. Krzyknęłam w jego stronę:

-Justin!!

Nie odpowiedział więc sama otworzyłam drzwi do samochodu i weszłam do środka szturchając go w ramię. Ten wychylił się zza rąk a ja zobaczyłam łzy spływające po jego polikach.

-Spokojnie Justin. Zabiorę cię do szpitala. Jeszcze nie wiem jak to zrobię ale coś wymyślę.-powiedziałam.

Chłopak zachichotał przecierając łzy.  Pocałowałam go w czoło i wysiadłam z auta. Obeszłam je i otworzyłam drzwi od strony kierowcy.

-Wysiadaj.                                                                                                                                                                                                                                  --Ale Carly…-Nie dałam mu dokończyć.                                                                                                                                                                                                     
-Szybko!

Wysiadł a ja usadowiłam się na jego miejscu z zamiarem kierowania samochodem. Justin patrzył na mnie ze szeroko otwartymi oczami.

-Co ty robisz?! Nie masz prawa jazdy!                                                                                                                                                                       
-Nie obchodzi mnie to. Zawiozę cię do szpitala bo chyba sam nie dasz rady.-Powiedziałam przewracając oczami.

Justin wsiadł i zanim się obejrzeliśmy byliśmy na miejscu. Zaprowadziłam go ostrożnie na ostry dyżur a tam zaopiekowali się jego złamaną,  jak się okazało, nogą.

1 komentarz: