Carly`s POV
Zawieźli całą naszą czwórkę do jakiegoś starego, do połowy
spalonego magazynu. Siedzieliśmy w tym zimnym , pustym pomieszczeniu cały czas
próbując wydostać się z silnych wiązań na kostkach i nadgarstkach. Nagle
usłyszeliśmy jak ktoś gwałtownie otwiera drzwi. Dobrze zbudowany wysoki blondyn
wszedł do pokoju potem podchodząc do nas po kolei i zrywając taśmy z naszych
ust. Patrzył się na mnie z pożądaniem w oczach. Chwycił moją twarz i pocałował
mnie. Próbował wepchnąć swój język do moich ust, lecz mu na to nie pozwoliłam.
Ten, oburzony tym, że nie miałam chęci na lizanie się z nim, z policzkował mnie.
Łzy zaczęły spływać po moich policzkach, łagodząc ból spowodowany silnym
uderzeniem. Moja mama zacisnęła mocno powieki nie chcąc na to patrzeć. Zaśmiał
się i wyszedł nucąc coś pod nosem. Dupek.
-Mamo? -Nie odezwała
się.
-Mamo!-Powtórzyłam o ton głośniej. Nadal cisza. W pomieszczeniu było
słychać tylko szum wiatru. Pomyślałam, że to wszystko moja wina, to ja
sprowadziłam na moją rodzinę takie kłopoty. Myślałam, że życie bez Justina
będzie łatwiejsze, lecz tak nie jest. Od kąt z nim zerwałam. Wszystko mi się
wali.
Justin`s POV
Przekląłem ten dzień. To wszystko przeze mnie. Zamyśliłem
się gdy nagle poczułem pięść uderzającą w mój brzuch. Upadłem na ziemię łapiąc
się za bolące miejsce i wyplułem trochę krwi, po czym wstałem i zacząłem
zmierzać w stronę Nathana. Z lewej, tylnej kieszeni spodni wyciągnąłem pistolet
i wymierzyłem kulkę prosto w jego ramię. Ten złapał się za nie a krew zaczęła tryskać
na wszystkie strony. Mężczyzna zacisnął szczękę aby złagodzić ból i zamknął
oczy. Wtedy postanowiłem się ulotnić i impro wizując pobiegłem do pobliskiego
lasku. Schowałem się za konarem drzewa.
Mój wróg otworzył oczy i nadal trzymając się za krwawiące miejsce, wstał.
-I co
Bieber? Chowasz się? Dobra, ale ja cię dorwę,
pożałujesz tego wszystkiego!-Krzyczał tak abym go usłyszał choć nie
wiedział gdzie tak naprawdę jestem. Odwróciłem się ze śmiechem i poczuciem
zwycięstwa. Zastanawiało mnie to jak na lotnisku pełnym ludzi nie mogli
zauważyć takiej akcji. Myliłem się myśląc tak. Usłyszałem syreny policyjnych
radiowozów i karetek. Odwróciłem się za siebie aby upewnić się, że naprawdę tam
są. Nie chcąc zostać złapanym pobiegłem
przed siebie co chwilę spoglądając w tył. Zobaczyłem jak go aresztują. Zaśmiałem
się do siebie. Chwilę potem byłem już po za lotniskiem. Wsiadłem do pierwszej
lepszej taksówki. Poprosiłem aby kierowca zawiózł mnie pod hotel ``Golden`` w,
którym jak twierdziła Rose miała nocować Carly. Auto zatrzymało się po jakichś
20 minutach. Bez zastanowienia wparowałem do holu wielkiego budynku, podbiegłem
do recepcji.-Czy kojarzy Pani kogoś takiego jak Carly Jones?
–Zapytałem
zdyszany.
–Tak. Ta Pani Jones wczoraj
zameldowała się. A o co chodzi? -Ignorując
jej pytanie zadałem swoje.
-Czy
wychodziła gdzieś dzisiaj?
-Tak.
Wybiegła z hotelu około 14:00. Wybiegłem nic nie mówiąc. Kobieta otworzyła usta
chcąc coś powiedzieć, lecz zrezygnowała przy tym kiwając głową przecząco i
zapisując coś w zeszyciku. Gdy już byłem na dworze zacząłem się rozglądać za
jakimiś wskazówkami. Nagle przypomniałem sobie gdzie gang ``The Blood`` ma
swoją kryjówkę. Nie było to daleko od
miejsca w, którym aktualnie się znajdowałem. Postanowiłem biec. Niecałe 30
minut później znajdowałem się przed metalowymi drzwiami wielkiego magazynu. Nie
chciałem narobić hałasu i w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę, chciałem
przejść nie zauważony. Znów wyciągnąłem broń.
Carly`s POV
Ktoś chodził przy drzwiach po drugiej stronie w kółko.
Postanowiłam podsłuchać jego rozmowę telefoniczną, którą właśnie prowadził.
-Co
ty pierdolisz? Jak to jesteś w pudle?!Chwila ciszy.
-Bieber?!-Krzyknął. Mój
oddech zatrzymał się gdy usłyszałam to nazwisko. Nagle przez inne, metalowe
drzwi wszedł Justin z bronią w dłoni. Przyłożył palec wskazujący do ust
sygnalizując tym, że mamy być cicho i nie zwracać na niego uwagi. Upewniając
się, że w pobliżu nikogo nie ma podszedł do mnie i rozwiązał . Gdy tylko mogłam
wstać wtuliłam się w niego ze łzami w oczach. Ten przycisnął mnie do siebie
jeszcze mocniej.
-Nigdy cię już nie opuszczę.-Wymamrotał w moje włosy. Na moich
ustach po raz pierwszy od tych kilku dni pojawił się szczery uśmiech. Chłopak
podszedł do moich rodziców i Zacka, ich również uwolnił. Moi rodzice patrzyli zdziwieni na całe to
zdarzenie ponieważ nie wiedzieli nic o mnie i o Justinie. Wszyscy wyszliśmy z
tego chorego miejsca. Zatrzymaliśmy się w wystarczającej odległości od
magazynu, nikt stamtąd nie byłby w
stanie nas zauważyć.
___________________________
Przepraszamy, że dopiero teraz, ale miałyśmy wątpliwości czy ktoś w ogóle to czyta. zdecydowałyśmy, że skończymy to co zaczęłyśmy. :) <3
nie możecie kończyć z blogiem on jest super czekam na jeszcze
OdpowiedzUsuń