*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Carly`s POV
Wtedy po tej akcji z Justinem nie spotkałam się z Rose bo
byłam załamana i oszołomiona. Nie
wiedziałam, jak on mógł położyć na mnie rękę w taki sposób. Ale mimo to
zaczynałam za nim tęsknić. Zaczęłam przypominać sobie wszystkie piękne chwile
rozpoczynając od początku naszej znajomości. Aby dłużej nie rozmyślać i
ponownie się nie załamywać wybrałam numer do mojego taty, który razem z mamą
przebywał w Atlancie.
*ROZMOWA TELEFONICZNA*
-Hej tatku.
–No
-Cześć, Carly. Co tam u ciebie?
–Nic
ciekawego. Zastanawiałam się nad odwiedzeniem was w Atlancie. Co ty na to?
-To
świetny pomysł. Kiedy mogła byś przyjechać?
–Jak to?
- Tak myślałam już o tym wcześniej.
–No dobrze. Tak więc, czekamy z niecierpliwością.
*KONIEC ROZMOWY TELEFONICZNEJ*
Odetchnęłam ciężko znowu wracając myślami do chwili w której
poznałam Justina. Ale to przeszłość. Nie chcę o nim słyszeć a tym bardziej
myśleć. W ramach relaksu postanowiłam wybrać się na zakupy. Około 30 minut
później byłam już w największym centrum handlowym w mieście. Na początku
kupiłam dwie pary czarnych rurek, potem wybrałam T-shirt z napisem ``Hi! Im
SWAGGY`` i oczywiście nie zapomniałam o butach, tym razem były to brązowe
botki. Po udanych zakupach wróciłam do domu, walnęłam się na kanapę włączając
horror nie chcąc oglądać romansideł co błyskawicznie przypomniałoby mi o
Justinie. Zorientowałam się, że pora na spakowanie walizek. Wszystko co było mi
potrzebne zostało zabrane. Wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Autobusem
dojechałam na lotnisko. Czekałam około 1 godziny na przylot właściwego
samolotu. Po 6 długich godzinach byłam na miejscu.
______________________________
Hej wam jak wam się podoba? Jak myślicie co się stanie dalej? Następny rozdział dodamy jutro. Kochamy was i dziękujemy, że czytacie. <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz