wtorek, 7 stycznia 2014

Twenty One



Justin`s POV
Wróciłem do jej sali jakieś dwie godziny później. Widziałem, że zasnęła. Położyłem się na łóżku obok niej i patrzyłem na jej klatkę piersiową opadającą i podnoszącą się pod wpływem stonowanego, spokojnego oddechu. Nagle na jej twarz opadł kosmyk włosów, sięgnąłem ręką i umieściłem go za uchem. Otworzyła oczy i przetarła je rękoma.

-Justin?- Powiedziała
zaspana.                                                                                                                                                    

-Tak słonko?-Szepnąłem.     
 -Kocham cię nad życie. Nie obchodzi mnie jeśli ty nie czujesz tego samego. Zawsze będziesz w moim sercu, zawsze.-Wyznała a jej oczy się zeszkliły. Pogładziłem jej policzek a ta spojrzała się na mnie błagalnym wzrokiem oczekując odpowiedzi.-Mój głuptasku,-zachichotałem-jak możesz myśleć, że nie czuję tego samego. Kocham cię mocniej niż kogokolwiek na tym świecie. Nie płacz bo ja już ci mówiłem, że nigdy cię nie zranię i zawsze będę przy tobie. Na dobre i na złe.-W tym momencie z moich oczu zaczęły kapać  łzy. Carly przetarła moje policzki i złożyła na nich słodkie pocałunki. Tą chwilę przerwała pielęgniarka wchodząca do sali. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.-Podniosła brwi. Carly otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, lecz ta nie dała jej dojść do słowa. Jutro będzie mogła pani wyjść, panno Jones.-Oznajmiła sprawdzając zapisy z urządzeń podłączonych do mnie.


____________________________________________


Przepraszamy, że ten rozdział był tak wyjątkowo krótki. Aby wam to wynagrodzić wstawimy jeszcze dzisiaj kolejne dwa ;) Jak myślicie, co stanie się gdy Carly wyjdzie ze szpitala? Co zrobi Justin aby odegrać sie na Nathanie i gangu "The blood"? Piszcie w komach :) Dziękujemy za czytanie <3 Kochamy was!!

              

3 komentarze: