Justin`s POV
Wróciłem do jej sali jakieś dwie godziny później. Widziałem,
że zasnęła. Położyłem się na łóżku obok niej i patrzyłem na jej klatkę
piersiową opadającą i podnoszącą się pod wpływem stonowanego, spokojnego
oddechu. Nagle na jej twarz opadł kosmyk włosów, sięgnąłem ręką i umieściłem go
za uchem. Otworzyła oczy i przetarła je rękoma.
-Justin?- Powiedziała
zaspana.
-Tak słonko?-Szepnąłem.
-Kocham cię
nad życie. Nie obchodzi mnie jeśli ty nie czujesz tego samego. Zawsze będziesz
w moim sercu, zawsze.-Wyznała a jej oczy się zeszkliły. Pogładziłem jej
policzek a ta spojrzała się na mnie błagalnym wzrokiem oczekując
odpowiedzi.-Mój głuptasku,-zachichotałem-jak możesz myśleć, że nie czuję tego
samego. Kocham cię mocniej niż kogokolwiek na tym świecie. Nie płacz bo ja już
ci mówiłem, że nigdy cię nie zranię i zawsze będę przy tobie. Na dobre i na
złe.-W tym momencie z moich oczu zaczęły kapać
łzy. Carly przetarła moje policzki i złożyła na nich słodkie pocałunki.
Tą chwilę przerwała pielęgniarka wchodząca do sali. Mam nadzieję, że nie
przeszkadzam.-Podniosła brwi. Carly otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, lecz ta
nie dała jej dojść do słowa. Jutro będzie mogła pani wyjść, panno
Jones.-Oznajmiła sprawdzając zapisy z urządzeń podłączonych do mnie.
____________________________________________
Przepraszamy, że ten rozdział był tak wyjątkowo krótki. Aby wam to wynagrodzić wstawimy jeszcze dzisiaj kolejne dwa ;) Jak myślicie, co stanie się gdy Carly wyjdzie ze szpitala? Co zrobi Justin aby odegrać sie na Nathanie i gangu "The blood"? Piszcie w komach :) Dziękujemy za czytanie <3 Kochamy was!!
super historia czekam na jeszcze :)
OdpowiedzUsuńdajcie jeszcze
OdpowiedzUsuńblog jest wspaniały i historia też pisz dalej
OdpowiedzUsuńbędę dalej czytała ;*