Carly`s POV
Wbiegłam do pokoju, oparłam się o drzwi i plecami sunęłam po
nich aż moja pupa dotknęła podłogi. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam
jeszcze bardziej płakać chcą aby wszystkie złe emocje wypłynęły wraz ze łzami.
Bardzo żałowałam tego co zrobiłam, przecież mi mówił że nie chce żeby ktoś to
widział. Niespodzianki to jest chyba jakaś nasza klątwa, zawsze gdy w naszym
życiu pojawia się to słowo coś się wali, ono sprowadza na nas to zło. Zaraz,
czy ja właśnie próbuję zwalić wszystko na słowo ``niespodzianka``? Chyba to
wszystko źle na mnie działa, te wszystkie emocje, kłótnie, rozstania, powroty.
Nie wytrzymam tego. Nie wiem, może ja powinnam odejść, może powinnam go
zostawić w spokoju, wrócić do mojego nudnego życia, do szkoły? Co mam robić
dalej?
I te właśnie pytania dręczyły mnie przez całą noc spędzoną w
nowym miejscu, nowym łóżku, bez Justina. Bardzo chciałam aby był obok ale to
chyba było nie możliwe. Tak właściwie to nie wiem czy w ogóle będzie chciał na mnie spojrzeć po tym wszystkim co się
stało. Jestem okropna, on jest wyjątkowy i zasługuje na coś więcej niż taka
``ja``.
Postanowiłam wyjść z pokoju i go przeprosić. Ściągnęłam z
siebie kołdrę i zsunęłam się z łóżka. Na palcach podreptałam do drzwi. Jak
najciszej je otworzyłam. Wystawiłam głowę na zewnątrz, rozejrzałam się dookoła.
Spojrzałam się w dół i zobaczyłam Justina słodko chrapiącego na podłodze. Jak
ja mogłam tego nie usłyszeć. Wpatrywałam się w niego przez chwilę a potem
postanowiłam go obudzić i powiedzieć mu, że może przyjść do mnie. Ukucnęłam
przy nim. Ucałowałam go w policzek i powiedziałam do ucha:
-Justin, obudź się. Chodź do łóżka.
Nie musiałam długo
czekać aż Justin się obudzi. Szybko otworzył oczy, przetarł je i
spojrzał w moją stronę pytającym wzrokiem.
-Chodź Justin. Nie możesz tu spać.
Uśmiechnęłam się lekko.
-Masz rację. Pójdę na sofę.
Justin powoli przybrał pozycję siedzącą.
-Nie. Ja miałam na myśli żebyś poszedł spać do naszego łóżka…
razem ze mną.
Spojrzał na mnie zdziwiony i lekko skrzywiony. Myślałam,
że na mnie nakrzyczy, powie, że nie chce
mnie znać a on po prostu, po prostu mnie przytulił. Nie potrafiłam tego
ogarnąć.
-To idziemy?
Spytał nadal wtulony we mnie.
-Tak, jasne.
Oderwaliśmy się od siebie i dość szybkim krokiem
podreptaliśmy do łóżka. Położyliśmy się obok siebie. Justin przysunął mnie do
siebie tak, że moje plecy dotykały jego torsu. Czułam ciepło jego ciała, które
od razu powodowało u mnie przyjemne dreszcze. Uśmiechnęłam się szeroko sama do
siebie.
-Justin?
-Tak
kochanie?
-Kochasz
mnie?
-Co
to w ogóle za pytanie. Przecież wiesz, że kocham cię najmocniej na świecie.
Jesteś jedynym powodem dla, którego jeszcze ze sobą nie skończyłem.
-Nie mów
tak.
–Ale to prawda. Mój
tryb życia mnie przerastał a teraz, teraz jesteś ty. A właśnie! Wiesz, no ja
mam gang.
-No
tak. I co z tym gangiem?
-Chciałabym żebyś ich poznała.
Oni są naprawdę spoko. To wszystko nie wygląda tak jak na filmach. My zabijamy
kiedy musimy a prywatnie, prywatnie jesteśmy dość normalni.
–Ale oni na pewno
mnie nie polubią.
–No pewnie nie.
–Wiesz
co? Dzięki.
–Oni
cię nie polubią, oni cię pokochają.
Justin ucałował mnie w tył głowy. Już zaczęłam się stresować
na samą myśl o poznaniu ich. Szczerze mówiąc to trochę mnie to wszystko
przerażało. Oni przecież był kryminalistami. No niby Justin też ale to co
innego.
-Kiedy miałabym ich poznać?
-Za
dwa dni wracają bo mieli sprawy do załatwienia. Do tego czasu jeszcze tutaj
pobędziemy.
–Okej. A Justin?
Czemu my nie chodzimy do szkoły?
Usłyszałam śmiech.
–Bo już są wakacje kotku.
–A
no tak.
Od razu moje policzki oblał rumieniec. Strasznie mi się
zrobiło głupio.
-Lepiej już śpijmy.
–Jasne.
:* <3
OdpowiedzUsuń