wtorek, 11 marca 2014

Thirteen Five



Carly`s POV
Wbiegłam do pokoju, oparłam się o drzwi i plecami sunęłam po nich aż moja pupa dotknęła podłogi. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam jeszcze bardziej płakać chcą aby wszystkie złe emocje wypłynęły wraz ze łzami. Bardzo żałowałam tego co zrobiłam, przecież mi mówił że nie chce żeby ktoś to widział. Niespodzianki to jest chyba jakaś nasza klątwa, zawsze gdy w naszym życiu pojawia się to słowo coś się wali, ono sprowadza na nas to zło. Zaraz, czy ja właśnie próbuję zwalić wszystko na słowo ``niespodzianka``? Chyba to wszystko źle na mnie działa, te wszystkie emocje, kłótnie, rozstania, powroty. Nie wytrzymam tego. Nie wiem, może ja powinnam odejść, może powinnam go zostawić w spokoju, wrócić do mojego nudnego życia, do szkoły? Co mam robić dalej?
I te właśnie pytania dręczyły mnie przez całą noc spędzoną w nowym miejscu, nowym łóżku, bez Justina. Bardzo chciałam aby był obok ale to chyba było nie możliwe. Tak właściwie to nie wiem czy w ogóle będzie chciał  na mnie spojrzeć po tym wszystkim co się stało. Jestem okropna, on jest wyjątkowy i zasługuje na coś więcej niż taka ``ja``.
Postanowiłam wyjść z pokoju i go przeprosić. Ściągnęłam z siebie kołdrę i zsunęłam się z łóżka. Na palcach podreptałam do drzwi. Jak najciszej je otworzyłam. Wystawiłam głowę na zewnątrz, rozejrzałam się dookoła. Spojrzałam się w dół i zobaczyłam Justina słodko chrapiącego na podłodze. Jak ja mogłam tego nie usłyszeć. Wpatrywałam się w niego przez chwilę a potem postanowiłam go obudzić i powiedzieć mu, że może przyjść do mnie. Ukucnęłam przy nim. Ucałowałam go w policzek i powiedziałam do ucha:
-Justin, obudź się. Chodź do łóżka.
Nie musiałam długo  czekać aż Justin się obudzi. Szybko otworzył oczy, przetarł je i spojrzał w moją stronę pytającym wzrokiem.
-Chodź Justin. Nie możesz tu spać.
Uśmiechnęłam się lekko.
-Masz rację. Pójdę na sofę.
Justin powoli przybrał pozycję siedzącą.
-Nie. Ja miałam na myśli żebyś poszedł spać do naszego łóżka… razem ze mną.
Spojrzał na mnie zdziwiony i lekko skrzywiony. Myślałam, że  na mnie nakrzyczy, powie, że nie chce mnie znać a on po prostu, po prostu mnie przytulił. Nie potrafiłam tego ogarnąć.
-To idziemy?
Spytał nadal wtulony we mnie.                                                                                                                                                                                                                  
-Tak, jasne.
Oderwaliśmy się od siebie i dość szybkim krokiem podreptaliśmy do łóżka. Położyliśmy się obok siebie. Justin przysunął mnie do siebie tak, że moje plecy dotykały jego torsu. Czułam ciepło jego ciała, które od razu powodowało u mnie przyjemne dreszcze. Uśmiechnęłam się szeroko sama do siebie.
-Justin?                                                                                                                                                                                                   
-Tak kochanie?                                                                                                                                                                                                                                                                       
 -Kochasz mnie?                                                                                                                                                                
 -Co to w ogóle za pytanie. Przecież wiesz, że kocham cię najmocniej na świecie. Jesteś jedynym powodem dla, którego jeszcze ze sobą nie skończyłem.                                                                               
 -Nie mów tak.                                                                                                                                                                                                                             
 –Ale to prawda. Mój tryb życia mnie przerastał a teraz, teraz jesteś ty. A właśnie! Wiesz, no ja mam gang.                                                                                                                                                                                                       
 -No tak. I co z tym gangiem?                                                                                                                                                                        -Chciałabym żebyś ich poznała. Oni są naprawdę spoko. To wszystko nie wygląda tak jak na filmach. My zabijamy kiedy musimy a prywatnie, prywatnie jesteśmy dość normalni.                                                                                                  
 –Ale oni na pewno mnie nie polubią.                                                                                                                              
    –No pewnie nie.                                                                                                                                                                                                                            
    –Wiesz co? Dzięki.                                                                                                                                                                                                                                    
  –Oni cię nie polubią, oni cię pokochają.                                                                                                                                                                                                                            
Justin ucałował mnie w tył głowy. Już zaczęłam się stresować na samą myśl o poznaniu ich. Szczerze mówiąc to trochę mnie to wszystko przerażało. Oni przecież był kryminalistami. No niby Justin też ale to co innego.
-Kiedy miałabym ich poznać?                                                                                                                                                                                                       
 -Za dwa dni wracają bo mieli sprawy do załatwienia. Do tego czasu jeszcze tutaj pobędziemy.                                                                                           
 –Okej. A Justin? Czemu my nie chodzimy do szkoły?                                                                         
Usłyszałam śmiech.
–Bo już są wakacje kotku.                                                                                                                                                                                                                                       
   –A no tak.
Od razu moje policzki oblał rumieniec. Strasznie mi się zrobiło głupio.
-Lepiej już śpijmy.                                                                                                                                                                                                           –Jasne.

1 komentarz: